Krzysztof Mieszkowski/Fot. Kancelaria Sejmu, Rafał Zambrzycki
Krzysztof Mieszkowski/Fot. Kancelaria Sejmu, Rafał Zambrzycki

Dlaczego z Jarosławem Gowinem trzeba rozmawiać i oferować mu coś specjalnego np. posadę Marszałka Sejmu, żeby były wicepremier zrozumiał, że Konstytucji łamać nie można? Że jego decyzja o niepopieraniu wyborów w maju w czasach zarazy jest po prostu czymś oczywistym? Nie jest to przecież żadnym moralnym, egzystencjalnym, a nawet intelektualnym wyzwaniem. Coś, co powinno być elementarną przyzwoitością, staje się luksusowym towarem politycznym, towarem, który trzeba sprzedać jak najdrożej. I Gowin rozłożył swój kram. Handluje nim cynicznie, w świetle kamer, bez skrupułów. Bez promocji i zniżek.

Przewodniczący Porozumienia za nic, czyli za wartości demokratyczne, miałby poprzeć senackie poprawki? Postawa ciekawa, zwłaszcza w perspektywie wielokrotnie deklarowanych wartości chrześcijańskich. Gowin ogłosił, że jest gotowy do rozmów, próbując jednocześnie przerzucić odpowiedzialność za zbliżające się wybory na opozycję, zwłaszcza na Koalicję Obywatelską. Robi więc wszystko, żeby odzyskać twarz, którą utracił wspierając przez ostatnie pięć lat Kaczyńskiego w demolowaniu polskiej demokracji.

Dał sobie szansę i niech ją wykorzysta, głosując za poprawkami Senatu tak, żeby wybory odbyły się w innym terminie niż majowy. Do tego nie potrzebuje obietnicy otrzymania godności Marszałka Sejmu RP. To niemoralna propozycja i będzie kompromitowała opozycję, jeżeli ją zaakceptuje.

Chaos przedwyborczy pogłębia się z dnia na dzień. Najbardziej zasmucającym obrazem jest skonfliktowana opozycja. Nasi kandydaci w plebiscycie majowym nie mają żadnych szans. Zostali pokonani przez epidemię i swój polityczny narcyzm. Stają się coraz bardziej bezsilni i bezradni. Wyborczynie i wyborcy czekają na porozumienie i wypracowanie wspólnego stanowiska oraz przekazanie konkretnego komunikatu, zwalniającego ich z udziału w majowym plebiscycie. Jeżeli opozycja tego nie zrobi, zostanie oskarżona o współudział w uwiarygodnieniu niekonstytucyjnego zwycięstwa i zniszczenia dorobku trzydziestolecia polskiej demokratycznej wolności.

Nie wezmę udziału w majowym plebiscycie. Zostaję w domu.